RSS
wtorek, 18 stycznia 2011
Wykroje dla lalek z "Ja, Ty, My"

Niewiele osób dziś pamięta, że poza takimi gazetkami dla dzieci jak słynny Świerszczyk czy Miś, wydawane były na przełomie lat 80/90 przez jakiś czas gazetki dla 3 grup wiekowych (coś na zasadzie programu 5 - 10 - 15) - Ja, Ty, My. Ja dla 3-5 latków, Ty dla 6 latków i My dla trochę starszych dzieci. Oprócz głównego wydania każdego czasopisma (wychodzących raz na miesiac) czasem ukazywały sie wydania specjalne. Jeden z takich właśnie odcinków specjalnych kupiła mi kiedyś mama. Z tego co pamiętam do czytania tam nie było dużo, bo gazetka w wiekszosci składała się z szablonów ubranek dla lalek typu Barbie :D

Pod spodem skany czasopisma Ty znalezione w internecie:

ty

ty

Z tego co pamiętam można tam było znaleźć wykroje strojów kąpielowych (bikini i jednoczęściowy), kamizelkę i torbę.  Ostatnio grzebiąc w rupieciach wyniesionych do piwnicy natknęłam sie na resztki, tych tak cennych dla mnie w dzieciństwie skarbów.

Ponizej zamieszczam skany tego co się uchowało.

Majteczki od bikini:

majtki

Numerki miały służyć pomocą dziecku w których miejscach należy połączyć i z szyć ubranko. Niestety góra od bikini zaginęła.

Kostium kąpielowy:

kostium

Tyłu wykroju niestety też już nie posiadam, ale od przodu różnił się tym, że miał głębszy dekolt na pleckach i mniejsze wycięcia przy nogawkach. Posiadam też strój uszyty w dzieciństwie z tego wykroju.

By moja mama :D

kostium

I torba:

torba

Tu na szczęście zachowała sie praktycznie całośC. Brak tylko wykroju na uszy, ale to najmniejszy problem zrobić samemu :D

A ponizej torba w moim wykonaniu :D

torba

Zastanawiam się czy były jeszcze jakieś wykroje spod szyldu Ja, Ty, My. współczesne dzieciece gazetki mogły by się trochę wzorować na tych PRLowskich, a nie tylko pisać gdzie można kupić gotowe ubranko i za ile. W końcu dojdzie do tego, że najmłodsze pokolenie nie będzie wiedziało, że igła służy do czegoś zupełnie innego niż dokuczanie koledze :p

 Edit:

Dzięki uprzejmości Manhamany umieszczam skany okładek gazetek z wykrojami :) Jak widać wydania te nosiły tytuły: "Mała mama szyje sama. Szmatki dla Flerki i gatki". Jak miło sobie przypomnieć, że moje wykroje pochodzą z gazetki z lalką w stroju kąpielowym i z torbą na okładce :)

szyje

szyje

szyje

piątek, 14 stycznia 2011
Sunny Petra - mój pierwszy zakup :D

Pierwszą lalką kupioną za własne, długo zbierane pieniążki, była Sunny Petra. Jej historię po części już opisałam przy wpisie o Pewexach, bowiem poczatkowo miałam kupić lalkę Barbie właśnie w Pewexie. Ale wspomnę raz jeszcze, że wtedy na najtańszą Barbie miałąm o połowę za mało pieniążków. Pojechałam, więc z tatą do innego sklepu. I tam własnie pierwszy raz natknęłąm sie na lalki Petra. Pamiętam, że do wyboru miałam 2. Jeans petra i Sunny Petra. Wygrałą słoneczna panna, bo wtedy strasznie leciałam na błyszczące dodatki, a ta petra miała taki śliczny pasek i wykończenie kostiumu pod szyją. No i ten róż. Chyba mało która małą dziewczynka była na niego odporna. Z kolei jeansowa Petra miała niebieską sukienkę w kwiatki i różowe kolczyki. Do tej pory się zastanawiam, czy nie lepiej było tamtą kupić, ale w sumie i tak po mojej słonecznej nic mi nie zostało. Pamiętam, że było to jak już mi zaginęła Candy, jakoś w 3 czy 4 klasie podstawówki, więc Petra, która miała gumowe, zginane nogi i z całkiem niezłego tworzywa była wykonana, była dla mnie prawie tak cenna jak Barbie.

Ciężko mi było znaleźć cokolwiek o Sunny Petra w internecie. Niestety jak nigdy nie zachował mi się żaden obrazek z pudełka, więc zaskoczeniem dla mnie było, że były 2 wersjetej słonecznej dziewczyny. W różowym i niebieskim kostiumie. Na marginesie dodam, jak już gdzieś wspomniałam przy którymś Barbiowym poście, że niespodzianką dla mnie było to, że ta plażowa lalka miała dołączone szpilki (i to jest druga lalkowa rzecz, która została mi skradziona, nawet wiem kiedy i przez kogo).

Udało mi się znaleźć jedno, jedyne zdjęcie lalki w identycznym stroju jak mojej. Mam nadzieję, że sie dziewczyny z jednego rosyjskiego forum nie obrażą za wykorzystanie zdjeć.

sunny

Trochę więcej udało mi sie znaleźć "niebieskich" Petr, dlatego kostium w całej okazałości zaprezentuję w wersji niebieskiej. Różowy był identyczny.

unny

Chyba większość Petr z lat 90 - tych ma też ten sam mold. Nie wiem czy jakieś różnią się makijażem, ale ja cały czas natykam się na ten sam niebieski cień na powiekach.

sunny

Na koniec zdjęcie lalki w pudełku. Na małym obrazku widać obie słoneczne lalki. Niestety nie znalazłam zdjecia lepszej jakosci.

sunny

 

Już nie pamiętam co się stało z ubrankiem od tej lalki, może się wymieniłam na coś barbiowego, a moze zgubiłam. Na pewno lalkę miałam dłuzej niż ten kostium, bo pamiętam jak ją oddałam koleżance. Teraz tego szczerze żałuję.

Jeżeli ktoś posiada lalki Petra i pokrewne (od Lundby) i chce sie ich pozbyć to u mnie znajdą naprawdę miły dom na stare lata :D

wtorek, 11 stycznia 2011
Candy - zanim nastała Barbie

Moją drugą lalką z barbiowatych po Lisie była laleczka, która prawdopodobnie nazywała się Candy (wnioskuję to z resztki napisu na tekturce). Mama kupiła mi ją jak była w Busku w sanatorium, ale dopiero dostałam ją parę miesiecy później pod choinkę.

Candy była zwyczajną plastikowa lalką. Miała rzadko rootowane kręcone blond włoski spiete w kucyk. Jej nogi były plastikowe i nie zginały się. Ale jej buzia bardziej mi przypadła do gustu i Lisa poszła w kąt.

Niestety lalką nacieszyłam się może z pół roku, ponieważ latem, gdy poszłam sie bawić z koleżankami, a lalkę zostawiłam w klatce, na skrzynakach pocztowych i niestety ktoś mi ją stamtad ukradł. Trochę to była dziwna kradzież, raczej ajkby ktoś chciał na złość zrobić, bo zaginała sama lalka i bielizna, w która była ubrana. Natomaist inne ciuszki, co były na lalce i w siadce, która była z lalką ktoś wrzucił do piwnicy.... pamiętam, ze nawet rozwieszłam z mamą ogłoszenia czy ktoś nie znalazł takeij laleczki, ale na próżno.

Dlatego tylko dzięki temu, ze zachowały mi się wycinki z pudełka oraz sukienka, w której ta lalka trafiła do mnie, załąpała sie na zdjęcie z barbie (zdjęcie to umieściłam na blogu Barbiowym), to pamiętam mniej więcej jak Candy wyglądała i się nazywała.

Ponizej zdjęcie tektórek z przodu, na których zachował sie fragment imienia lalki. Chociaż do końca nie jestem pewna końcówki imienia, bo równie dobrze lalka mogła się nazywać Candie czy coś takiego.

candy

Tył tektórki przedstawia lalki Candy w różnych strojach. Z jednej strony wełniane, z drugiej w bardziej eleganckiej wersji. Moja była ta w błyszczącej niebiesko - rózowej sukience w dolnym rzędzie. Nie pamiętam czy miała korale na szyi, ale na pewno nie miała kwiata we włosach oraz pasek był trochę inny. Tak coś mgliście mi się wydaje, ze była też różnicva w butach, ale nie pamietam jaka.

candy

Niedawno na Allegro udało mi się trafić na aukcję, gdzie jedna z lalek była właśnie w takiej tsukience jak z Candy. Cena lalki była nieduża i chociaż laleczka ma przyklejone na stałe nogi, więc zdecydowałam się na zakup. Moze to nie identyczne wdzianko, jak to, co posiadałąm w młodości, ale miło jest upolować coś związanego z zdieciństwem. No i do końca nie wiem, czy laleczka, która do mnie dotarła to candy, bo praktycznie nie pamiętam buzi mojej lalki z dzieciństwa, a te na obrazkach mają za małe twarze by poznać czy to ta lalka, ale ubranko na pewno jest candy.

No i też identyfikację mi utrudnia to, ze nogi lalki, która do mnie dotarła dą gumowe i zginają się, podczas, gdy moja Candy miała na pewno plastikowe nieruchome. Chociaż wnioskujac z tego, że ta lalka z all ma przklejone nogi na stałe, mozliwe ejst, ze są one z innej lalki. W każdym bądź razie z ciałka lalki dużo nie wywnioskuję, bo na plecach ma tak wiele mówiuący napis MADE IN CHINA....

Ponizej zdjecia laleczki zakupionej na Allegro:

candy

candy

candy

candy

candy

candy

Ona to czy nie ona. oto jest pytanie...

wtorek, 04 stycznia 2011
Kto pamięta Pewexy?

Przyszło mi być dzieckiem na przełomie lat 80/90. Co nie było za cudownym okresem jeśli chodzi o lalki barbie w Polsce i w ogóle jakiekolwiek Zachodnie zabawki. Rajem upragnionym były sklepy sieci Pewex, gdzie za dolary(albo specjalne talony) można było kupić wszystko, czego brakowało na PRL - owskich półkach. Początkowo takie magiczne słowo Pewex znałam tylko ze słyszenia, bo był za daleko i byłam za mała, by do niego sama chodzić, a rodzice za bardzo się nie kwapili by tam robić zakupy. Oczywiscie, jako dziecku, kojarzył mi się tylko i wyłącznie z Barbie i klockami Lego. U mnie w mieście był chyba tylko jeden taki sklep. Pamiętam, że pierwszy raz wybrałam sie tam z tatą, gdy za uzbierane pieniążki chciałam sobie kupioć jakąś lalkę. I mimo, że już wtedy można tam było też za gotówkę robić tam zakupy, to na miejscu niestety okazało sie, że najtańsza Barbi kosztuje 2 razy więcej niż zebrana przeze mnie suma :( Dlatego też nigdy nie miałam lalki kupowanej w Pewexie....

Poniżej zdjecia takiego bonu Pewexowskiego wygrzebany gdzieś z dna szuflady.

Przód:

bon

Tył:

bon

 

Jeszcze mi się przypomina taka anegdotka a'propos cen i zabawek z Pewexu. Moja koleżanka nie miaął problemu z wymuszaniem na mamie kupna zabawek. Wystarczyło, że rzuciła sie z płączem na ziemię i już miała upatrzoną zabawkę. Tym sposobem stałą się bardzo szybko posiadaczką 2 lalek Barbie zanim poszła do szkoły (na marginesie w tamtych czasach Barbie najwcześniej dostawało sie na komunię) oraz parę kompletów klocków lego. Natomaist mi w tym samym czasie przywiozła mama z wycieczki do ZSRR narnolmalniejszą lalkę, która jednak posiadała włosy po kostki. Koleżance się ta moja lalka bardziej spodobała niż jej Barbie i czesto się wymieniałyśmy zabawkami. Ja jej pożyczałąm moją lalkę, ona mi jakąś Barbie :D np. na tydzień. I pewnego razu podczas, gdy jej lalka byłą u mnie, przyjechały moje kuzynki i jak zobaczyły Barbie to od razu padły pytania skąd ja taką mam. No to mówię, że pożyczona od koleżanki, więc zaczęła sie rozmowa o tym, jakie to ona ma zabawki. No i w pewnym momencie moja młodsza kuzynka mówi do swojerj mamy, która cały czas przysłuchiwała sie naszej rozmowie:

-Ale ta mama Anki (czyli mojej koleżanki) musi być bogata....

No i tak to wyglądało, jeśli chodzi o ceny w Pewexach :D

Tak na koniec jeszcze wspomnę, że już jak chodziłam do szkoły i pojechałam na wakacje do babci do Sandomierza, to tam odkryłam na babcinym osiedlu właśnie Pewex :D Pamiętam te godziny z nosem przy szybie. Ciekawostką jest, że ten sklep z zabawkami istnieje do dziś, chociaż jest to całkiem inna firma i chyba już parę razy zmieniał nazwę. Kupowałam tam nawet z raz czy 2 razy jakieś lalki, ale już wtedy nie był Pewexem. Natomiast na miejscu Pewexu w moim mieście są teraz 3 sklepy: spożywczy, z odzieżą i kosmetyczny...

 

niedziela, 02 stycznia 2011
Chabel i Danny

Swego czasu, jakoś początkiem lat 90 - tych, opanował moją klasę, a raczej jej żeńską część, szał na zbieranie naklejek z gum ChabelChabel były to lalki typu Barbie chyba Hiszpańskiego producenta. Ale nie jestem pewna. Poniżej zdjęcia paru takich laleczek ( źródło internet):

chabel

I w pudełku:

chabel

Osobiście nigdy nie widziałam tych laleczek, ale mojej znajomej podobno udało sie wygrać (należało wysłać na wskazany oadres album cały wypełniony naklejkami) zamek z parą książęcą :D

W Polsce pojawiły się 2 takie naklejkowe albumy. Niestety nie udało mi się zdobyć pierwszego albumu Chabel, bo za późno się obejrzałam. Mam tylko z niego 2 naklejki.

chabel

Tak wyglądał album w środku (zdjęcie znalezione w sieci):

chabel

Drugi album nazywał się Chabel i Danny, bo do laleczki dołączył jej książę Danny :D

Poniżej zdjecia tego, co udało mi się uzbierać do mojego albumu. Chociaż nie wiem, czy nawet jeśli uzbierałabym wszystkie naklejki, czy bym odważyła się wysłać album. Za bardzo mi się podobał :D

chabel

Mimo, że pełno w nim księżniczek w pięknych sukniach, mi najbardzioej podobały się Kpociuszki :D

chabel

A teraz, na stare lata, marzy mi sie zdobyć chociaż jedną z tych laleczek do kolekcji :D

Na początek Lisa

Witam na moim nowym blogu. Będę tutaj opisywać różne lalki, które nie załapują się na moje pozostałe blogi:

http://hi4.blox.pl/html

http://pamlove.blox.pl/html

http://porcelanki.blox.pl/html

Poczatkowo miał to być blog poświecony tylko i wyłącznie lalkom Petra, ale że póki co moje petrowe zbiory są trochę ubogie, będę zamieszczać tu i opisy innych lalek i różnosci z nimi związane. Niektóre z nich są lub były w moim posiadaniu, a niektóre były tylko dziecięcym marzeniem.

Na pierwszy ogień idzie lalka, której już dawno nie mam w swojej kolekcji, ale że była ona moją pierwszą lalką barbiopodobną, mam do niej wielki sentyment. Już dużo nie pamiętam, mam przed oczami trochę zamazany obraz tej lalki, praktycznie nie wiele mi sie zachowało rzeczy zwiazanych.

Z tego co pamiętam, to miałą na imię Lisa. Laleczkę tę dostałam na komunię. Początkowo jej widok wywołał żal, bo miałam nadzieję dostać w końcu prawdziwą Barbie. Pocieszeniem było, że lalka też mogła zginać nogi. Chociaż jakość wykonania posostawiała wiele do życzenia. Miała białe rzadko rootowane włoski, główkę większą niż Barbie. Ubrana była w króciutką sukieneczkę z białym topem i granatową spódniczką. Do tego miała białe kozaczki, które o dziwo zachowały się do dziś.

lisa buty

Od małego, na szczęscie miaąłm zwyczaj wycinania z pudełek wizerunków lalki, dzieki czemu dziś mam ułatwione identyfikowanie niektórych lalek. I z pudełka od Lisy zachowało mi się jedno zdjęcie lalki, chociaż pamietam, miałam tego więcej. No ale dobre i to.  Chociaż laleczka na zdjęciu trochę się różni od mojej lalki. Wydaje sie trochę lepszej jakości, niż była w rzeczywistości. Niestety zdjęcie moejego modelu Lisy się nie zachowało :(

lisa

Mam gorącą nadzieję, że kiedyś uda mi sie zdobyć jakąś Lisę. Nawet jesli byłaby inna niż moja, to miło jest sobie przypomniec lalki ze szczenięcych lat :D

1 ... 6 , 7